Przejdź do treści

Lubelska Szkoła Superbabci i Superdziadka

 

 

 

 

„  POZNAJEMY TAJEMNICE LUBLINA”

 

Dnia 25 kwietnia 2015 roku miałam przyjemność uczestniczyć w grze z cyklu „Poznajemy tajemnice Lublina”, w której dzieci wraz z babciami czy też dziadkami zwiedzały dany obszar, a przy tym odkrywały wiele nowych, ciekawych informacji na temat  rodzinnego miasta i jego historii.

Tym razem zwiedzaliśmy najdłuższą ulicę dzielnicy żydowskiej, a mianowicie ulicę Lubartowską. Jest ona jedną z dużych arterii komunikacyjnych Lublina, ciągnąca się od placu Łokietka do alei Spółdzielczości Pracy (skrzyżowanie z Unicką i Obywatelską). Jej nazwa pochodzi od drogi wylotowej na Lubartów. Dawniej, na krótkim odcinku od placu Łokietka do ulicy Kowalskiej, nosiła ona nazwę Rady Delegatów, a przed II wojną światową, odcinek ten nazywał się - ulica Nowa. Na pozostałej długości funkcjonowała nazwa "Lubartowska".

Podczas rozpoczęcia gry dzieci otrzymały karteczki z wypisanymi poszczególnymi punktami, do których musiały dotrzeć, a następnie otrzymać pieczątkę potwierdzającą zdobycie kolejnego etapu. Miały także wypisywać nazwy ulic sąsiadujących z ulicą Lubartowską oraz porównać własne obserwacje ze starą mapą Lublina i dostrzec, którym ulicom zmieniły się nazwy.

Nasza podróż po historii rozpoczęła się od odwiedzenia zbiorowej mogiły ułanów polskich księcia Józefa Poniatowskiego poległych w potyczce z Austriakami ( 14 maja 1809 rok). Na kolumnie mogiły umieszczony jest (prawdopodobnie zawieszony w 1852 r.- podczas epidemii cholery ) wizerunek św. Rozalii  - patronki chorych na choroby zakaźne. Następnie nasze kroki skierowaliśmy ku jesziwie – Lubelskiej Szkole Mędrców, założonej  w 1930 roku przez rabina Majera Jehudę Szapirę. Mieliśmy możliwość wejścia do pozornie skromnej, ale jakże ładnej synagogi. Chłopcy oraz jeden jedyny dziadek - który uczestniczył w grze – musieli założyć na głowy jarmułki. Dzieci mogły m.in. pobawić się w grę żydowską z drejdelem (coś na wzór naszego bączka). Kolejnym etapem wędrówki była słynna Lubelska Fabryka Wag. Następnie przeszliśmy do piekarni, gdzie dzieliliśmy się chałką, podobną do tej, którą Żydzi jedzą podczas uroczystej kolacji. Dalej podążaliśmy w poszukiwaniu rzeki Czechówki, która niestety przez działalność człowieka została zdegradowana właściwie do potoczku. W dalszej części wędrówki zahaczyliśmy także o róg Lubartowskiej i Kowalskiej, a na końcu podróży dzieci rysowały lubelski ratusz. Na zakończenie, w domu kultury, zostaliśmy poczęstowani macą oraz cebularzem, które również powinny się nam kojarzyć z żydowską tradycją.

 Jestem tymczasową mieszkanką Lublina. Pierwszy raz przybyłam tutaj kilka miesięcy temu,  nie znam miasta niemal w ogóle, a dzięki tej akcji w ciągu paru godzin zdobyłam mnóstwo informacji, a sprawiła to historia tylko jednej ulicy, tylko jedno spotkanie z fantastyczną grupą ludzi. To zetknięcie się  z przeszłością wzbudziło we mnie żywe zainteresowanie pogłębianiem wiedzy na temat Lublina. Choć gołym okiem widać, jak to miasto jest piękne, widać też, że ma w sobie tyle ciekawych rzeczy, które aż proszą się, aby się im bliżej przyjrzeć, zapoznać się z nimi. Jestem naprawdę szczęśliwa, że mogłam uczestniczyć w tym interesującym spacerze. Ten dzień na pewno nie był stracony. To był dobrze wykorzystany czas.

Inicjatywa tworzenia takich gier jest bardzo potrzebna i interesująca, gdyż czasami mieszka się w danym mieście latami, a niewiele wie się o jego historii i skrywanych tajemnicach. Takie pomysły jak ten pozwalają poznać bliżej miasto,  jego kulturę, a także z kulturę innych narodów związanych z Lubelszczyzną. Zachęcają również najmłodszych mieszkańców miasta do odkrywania w nim ciekawostek, zabytków. Dzieci szybciej chłoną wiedzę, kiedy mogą coś zobaczyć, dotknąć, przyjrzeć się, kiedy mają pełny wizerunek czegoś. Dla najmłodszych i nie tylko - jest to też zabawa, a kiedy coś sprawia nam przyjemność, czerpiemy z tego o wiele więcej. Gry miastowe mogą również rodzić w dzieciach patriotyzm i przywiązanie do rodzinnego miasta. Dzięki doświadczeniu dzieci także ich rodzice mogą zainteresować się historią zamieszkiwanej przez siebie miejscowości. Zaangażowane w tę akcję babcie-energiczne, wesołe, pełne życia i werwy – stały się świetnymi przewodnikami, pogłębiającymi także więzi ze swoimi wnukami, pomagającymi im w zdobywaniu wiedzy, pokazującymi, jak bardzo wszystko się może zmienić i motywującymi wnuki do odkrywania. Na własnym przykładzie również wiem, że organizacje tego typu zabaw są bardzo ważne dla każdego mieszkańca, gdyż człowiek sam z siebie rzadko kiedy zacznie poznawać swoje miasto od podstaw. Akcje tego typu zaszczepiają ciekawość i motywują do poznawania zakątków najbliższej okolicy.

 

Adriana Dudka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Spotkanie Andrzejkowe z małymi i starszymi dziećmi ( do 2 godz.)                                          

 

Dawna tradycja Andrzejek dotycząca wróżb dla panien i kawalerów zmienia się w zabawę osób w różnym wieku. Jak jednak poprowadzić ją wśród małych dzieci lub osób starszych, których nie interesują perspektywy szybkiego zamążpójścia?

Oto moje doświadczenia z zabawy przeprowadzonej w Szkole SuperBabci i SuperDziadka z pomocą młodych wolontariuszy w dniu 28 listopada 2014 roku pod hasłem „Tajemnice pór roku i nie tylko”.

1. Kiedy dzieci się schodziły, aby ich zająć rozłożyliśmy na długim stole rysunki mandali dotyczące pór roku. Malowanie bardzo się podobało najmłodszym.

2. Powitanie z piosenką i tańcem w dużym kręgu.

3. Starsze dzieci udały się do sali gier ( edukacyjnych) gdzie SuperBabcie i wolontariusze przy siedmiu stolikach uczyli zasad różnych gier. Na zdobywanie nowych doświadczeń przeznaczyliśmy pół godz.

4. Potem wspólnie posłuchaliśmy  występu Grupy Opowiadaczy o trzech legendach dotyczących Lublina

5. Po wspólnym tańcu, złożeniu życzeń dziadkowi Andrzejowi i małej Katarzynie rozpoczęły się „wróżby” u Wróżek Pór Roku. W czterech kątach odpowiednio przystrojonych dzieci ciągnęły losy, układały pocięte przysłowie, obrazki, opowiadały o cechach danej pory roku, a także mogły obejrzeć wyraźny cień na ścianie i go zinterpretować ( świetnie do tego nadaje się mocne światło z grafoskopu i pognieciona przez dziecko kartka). Warto podkreślić, że Wróżki były ładnie przebrane w strój odpowiedni do pory roku i dawały potwierdzające uczestnictwo pieczątki na zaproszeniu.

6. Po wspólnym tańcu poczęstowano wszystkich ciastkami i soczkami

7. Zabawę zakończyły wspólne zdjęcia i pożegnalna piosenka

 

 

 

        Inauguracja w Lubelskiej Szkole SuperBabci i SuperDziadka

 

30 września uczestnicy tegorocznej edycji Szkoły SuperBabci i SuperDziadka, ubrani w większości w firmowe koszulki, jak to na prawdziwych uczniów przystało, stawili się na uroczystej inauguracji roku. Rozpoczęło ją odśpiewanie hymnu naszej Szkoły.

Jak co roku, w tej wyjątkowej chwili towarzyszyli nam absolwenci i sympatycy, wśród których byli zaproszeni goście: Ewa Dados - pełnomocnik Prezydenta Miasta Lublin do Spraw Seniorów, która odczytała pismo prezydenta Krzysztofa Żuka skierowane do uczestników naszej Szkoły, Ewa Noga – prezes „Klanzy”, Anna Wetoszka -  członkini rady programowej Szkoły, Bożena Lisowska -  Radna Sejmiku Województwa Lubelskiego, Zofia Frajnt – prezes lubelskiego oddziału Towarzystwa Wolnej Wszechnicy Polskiej, Ewa Waśkiewicz – reprezentująca Narodowy Bank Polski, Stanisława Steuden – profesor KUL, Jacek Szpunar – multiinstrumentalista, pracujący w Polonijnym Centrum Nauczycielskim w Lublinie, oraz jedna z naszych wnuczek – Anastazja Zaremba –opiekująca się naszą stroną internetową .

Ważnym punktem spotkania było przedstawienie przez Zofię Zaorską założeń projektu realizowanego od maja do grudnia w Szkole. Jego podsumowaniem będzie gala wolontariatu. Projekt przewiduje stworzenie sieci szkół działających według autorskiego programu Zofii Zaorskiej. Nasza Szkoła posiada znak towarowy. Do jej cech należą: otwartość na kontakt z dziećmi, stosowanie metod pedagogiki zabawy realizowanych w „Klanzie”,2/3 zajęć pedagogiczno-psychologicznych z myślą o dzieciach, 1/3 – dla zdrowia isprawności babci.

            Uczestnicy uroczystości  mogli dowiedzieć się, o tym, co działo się w ubiegłym roku w naszej Szkole. Zofia Zaorska opowiedziała o realizowanej tematyce zajęć, warsztatów. Efekty pracy na jednym z nich na temat: „Myśląc Ojczyzna…” przedstawiły niektóre babcie, które wspominały chwile ze swojego życia, kiedy były dumne, że są Polkami lub też mówiły o trudnych momentach z przeszłości. Beata wspominała okres stanu wojennego i związany z nim niepokój. Krysia odwoływała się do chwili wyboru Polaka na papieża, Joasia mówiła o dumie ze zwycięstwa naszych siatkarzy w mistrzostwach świata, Halinka – o radości z sukcesów plastycznych wnuczki uczęszczającej do szkoły za granicą.

Kolejnym punktem spotkania był wykład inauguracyjny wygłoszony przez prof. Stanisławę Steuden  z Katedry Psychologii Klinicznej KUL. Jego temat: „Mądrość osób starszych w darze młodszemu pokoleniu” przedstawiał mądrość w aspekcie kulturowym i psychologicznym, dał możliwość refleksji nad własną postawą życiową. Mogliśmy się z niego dowiedzieć, że:

- w „Biblii” mądrość utożsamiana jest z człowiekiem starszym. Dużo o tym w księgach mądrości, np. w Księdze Hioba

- mądrość to dar, który człowiek otrzymuje i, o który powinien prosić

- mądrość jest drogą do szczęścia i pomyślności

- mądrość to nie to samo, co inteligencja; niektórzy osiągają wyżyny intelektualne, ale nie są mądrzy życiowo, są przekonani o nieograniczonych własnych możliwościach, wierzą, że im nie przydarzy się nic złego

- umiejętność kierowania się wiedzą w życiu to nie to samo, co erudycja

- człowiek mądry ma poczucie sensu życia, potrzebę przebywania z innymi ludźmi

- mądrość jest zawarta w cnotach, które częściej posiadają ludzie starsi: patriotyzmie, usłużności (czynieniu dobra dla innych, robieniu drobnych rzeczy dla obcych), łagodności (dobra płynącego z wnętrza), cierpliwości np. dla domowników, delikatności (niemówienie ostrych słów), wdzięczności

- uczestniczenie w zajęciach w Szkole SuperBabci i SuperDziadka to też mądrość, bo to działanie nie dla siebie, ale dla dzieci i wnuków

- mądrość w wymiarze psychologicznym: ktoś jest dobry, umie się dzielić doświadczeniem własnego życia

- ludzie starsi poprzez swoje doświadczenie nabierają dystansu do niektórych rzeczy, potrafią wartościować

- człowiek mądry jest oszczędny w krytykowaniu

- człowiek starszy ma poczucie sensu życia bez względu na pozycję materialną, ma wewnętrzny spokój, wolność w wyrażaniu opinii, wycofuje się z powierzchownych kontaktów, dba o stare przyjaźnie, w większym stopniu akceptuje siebie i bliskich

- trzeba pokonywać drogę do mądrości

- cnoty można przekazać innym ludziom lub zachować dla siebie.

Następnym elementem uroczystości był śpiew pieśni patriotycznych z akompaniamentem akordeonu. Mogliśmy skorzystać ze śpiewników, przygotowanych przez  Lucynę Szabłowską , gdyby się okazało, że „pamięć już nie ta”.

Później nowi uczniowie otrzymali książkę Zofii Zaorskiej „Dodać życia do lat” oraz wszyscy teczki zawierające m.in. plan zajęć w najbliższym semestrze.

Ostatnim punktem był poczęstunek przygotowany przez babcie. Królowała zdrowa żywność: rolada z serem i szpinakiem, jaglaki, kaszaki  z kaszy gryczanej, pasztet z cukinii, ciasteczka z ziaren słonecznika, własnoręcznie wykonane soki… Można było, smakując kolejne potrawy, podzielić się nie tylko przepisami kulinarnymi, ale też porozmawiać o „babcinych problemach”.

                                                                                Barbara Pietrasiewicz

 

11 października 2014 r.

Wyjazd integracyjny do Zgierza

 

          11 października 2014 r. grupa 22 osób , słuchaczy lubelskiej Szkoły SuperBabci i SuperDziadka  wyjechała do Zgierza na spotkanie integracyjne  słuchaczy z Lublina i Białegostoku oraz  nowopowstałych szkół z Wrocławia i Poznania. Przedsięwzięcie to sfinansowane było z dotacji Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Odbyło się ono w ośrodku PCK, położonym w bardzo starym parku. Spotkania blisko setki osób, które przyjechały z różnych stron Polski odbywały się w zabytkowym Pałacu.

Na pierwsze spotkanie uczestnicy założyli „firmowe” koszulki z logo szkoły. Na tym spotkaniu  każda z przybyłych grup zaprezentowała się  w różnej formie: piosenki, zabawy, wiersze, tańce.

Głównym organizatorem spotkania była Klanza i Szkoła SuperBabć i SuperDziadków z Wrocławia. Obfita kolacja w formie stołu szwedzkiego poprzedziła późniejszą wspólną zabawę przy muzyce.

Animatorzy Klanzy świetnie prowadzili zabawę. Wieczorem integrowaliśmy się w mniejszych grupach. Takie spotkania sprzyjają lepszemu wzajemnemu poznawaniu się. Dla naszej lubelskiej grupy to bardzo cenne gdyż  w wyjeździe uczestniczyła większość nowych osób.

          Na drugi dzień tj. 12 października w niedzielę  wszyscy uczestnicy zjazdu udali się na spacer po Zgierzu. Zgierz to dawne miasto tkaczy, fabryk sukna i bawełny. Zaskoczył nas tramwaj w tym niespełna 60 tys. miasteczku.                W Muzeum Miasta Zgierza zwiedziliśmy 3 wystawy: „Kruszówkę”, wystawę zabawek i chińską wystawę artystyczną.

          „Kruszówka” to wystawa ukazująca wnętrze mieszkania bogatej rodziny fabrykantów Małgorzaty i Juliana Kruche z przełomu XIX i XX wieku. Zgromadzone tam eksponaty budzą zachwyt nawet dzisiaj.

          W galerii Sztuki Parku Kulturowego Miasto Tkaczy obejrzeliśmy wystawę dawnych przedmiotów codziennego użytku, oraz wystawę  ponad 1000 lalek z pierwszej połowy XX wieku, które stanowiły kiedyś prywatny zbiór.  Udało nam się zobaczyć piękną wystawę sztuki chińskiej :”Tradycyjne hafty, parasolki i wachlarze” udostępnioną  przez Ambasadę Chińską w Polsce.

          Po powrocie do hotelu  ponownie wszyscy spotkali się aby podsumować pobyt w Zgierzu. Staraliśmy się odpowiedzieć na pytania: co nas zaskoczyło, co korzystnego wynieśliśmy ze spotkań i co ewentualnie zmienilibyśmy. Dla niektórych było zbyt mało integracji. Wracaliśmy z poczuciem niedosytu ale zadowoleni. Dziękujemy organizatorom.

 

 

                                                                               Ewa Małaj

                                                                               SuperBabcia z Lublina

PIKNIK RETRO – SPOTKANIE U EWY

                                                   19 września 2014

Jak co roku SuperBabcia Ewa Małaj zaprosiła nas do Sługocina na piknik na zakończenie lata i powitanie jesieni. Pogoda nam sprzyjała, bo było ciepło i słonecznie, co dodatkowo wprowadzało w dobry nastrój. Nikogo nie trzeba było zachęcać do wyjazdu, bo gościnność gospodarzy i liczne atrakcje, które nam zapewnili podczas poprzednich pikników, były najlepsza reklamą.

Tym razem Ewa nam zaproponowała, abyśmy przyjechali ubrani w stroje z lat 60-tych i 70-tych. Babcie albo odkurzyły pamiątkowe stroje z lat młodości, albo uszyły na tę okazję specjalne kreacje. Można je było podziwiać podczas pokazu mody. Powiało wielkim światem, bo babcie kolejno schodziły ze schodów niczym modelki, obok znajdujących się w tle i po bokach przepięknych, różnobarwnych kwiatów i roślin zasadzonych ręką Ewy. Babcie bawiły się przy tym jak nastolatki. Były spódnice mini i bananówki, i buty na platformach, i szpilki, i stroje hippisowskie, i urokliwe mundurki szkolne (nawet z tarczami!), i peruki i kapelusze… Po prostu przegląd wszystkich modowych trendów z czasów młodości.  Kreacje oceniała „wysoka komisja”, którą tworzyli dziadkowie obecni na pikniku. Każda z pań otrzymała goździk i rajstopy, co przypomniało obyczaje rodem PRL-u,  jak też odświeżyło wspomnienia. Niejednemu łezka w oku się zakręciła. W końcu to część życia każdej z babć.

Gospodarze wcielili się w role gwiazd: Maryli Rodowicz i Czesława Niemena. Poza doskonałą stylizacja strojów zaskoczyli nas wykonaniem muzycznych hitów sprzed lat. Przeboje z czasów młodości towarzyszyły nam przez cały piknik, zachęcały do tańców i wspólnych śpiewów. Okazję do pośmiania się z siebie stworzyły dowcipy i anegdoty z seniorami w roli głównej, które kolejno prezentowaliśmy siedząc wokół ogniska, co dodatkowo „rozświetlało” nasze nastroje.

Było też coś dla ciała: różnorodne sałatki, ciasta, nalewki -  dzieła rąk własnych babć, jak też kiełbasa pieczona przy rozpalonym przez gospodarza ognisku. Ewa ugościła nas bigosem i piernikiem upieczonym z wykorzystaniem miodu w własnej pasieki. A gdy się ściemniło, poza ogniem ogniska, mogliśmy podziwiać światła umieszczone przy stawie.

Odjeżdżaliśmy nakarmieni i dopieszczeni przez sługocińskich gospodarzy ich gościnnością i okazywaną nam na każdym kroku serdecznością.

                                                           Barbara Pietrasiewicz

 

 

                 Pożegnanie lata –powitanie jesieni 2014

 

Już nadchodzi złota jesień dużymi  krokami

Troszkę trąca zimnem i krótszymi dniami

Listeczki na drzewach wciąż zmieniają barwę

Warzywa dojrzałe wypada je  z ziemi zgarnąć.

 

A my drogie babcie utartym zwyczajem

Z radością i pompą u Ewy lato pożegnamy

Że nam dało słońce i deszczu niemało

I się całą piersią świetnie oddychało.

 

By lato pożegnać bardzo uroczyście

To  my się w nastolatki ładnie  przebrałyśmy

Wróciły nam przepiękne wspomnienia

Przy muzyce z młodych lat miałyśmy wiele zadowolenia.

 

Aby złota jesień, którą tak witamy

Nie skąpiła nam spacerów ładnymi ścieżkami

By słońce nam świeciło od nocy do rana

Bo to ono wszystkich  koi i tak zadawala.

 

                               Stasia Węgorek

 

24 luty 2014

 

Spotkanie

z dominikaninem ojcem Stanisławem Nowakiem

Miejsce: klasztor oo. Dominikanów - Stare Miasto w Lublinie

 

Dominikanie są kaznodziejami, czyli mistrzami w mówieniu. Ojciec Stanisław Nowak najpierw udzielił nam wskazówek dotyczących umiejętności opowiadania, tzn. takiego mówienia, aby odbiorca nie tylko słuchał, ale żeby słyszał przekazywane treści. Aby komunikacja była skuteczna, należy nawiązać ze słuchaczem kontakt wzrokowy i utrzymać uśmiechnięty wyraz twarzy (w stosownych momentach). W celu „zahaczenia” o jego opowieść powinno się poznać jego historię oraz emocje z tym związane.

Przekaz emocjonalny jest bardziej zapamiętywany i trwalszy od przekazu suchych faktów. Opowiadacz powinien utożsamiać się z miejscem i opowieścią o nim, wtedy przekaz jest autentyczny. Opowieść powinna zawierać 3 najważniejsze elementy: bohatera, miejsce akcji i fabułę.

Wskazówki ojca Nowaka są bardzo cenne dla słuchaczek Szkoły Superbabć a szczególnie dla osób, które będą tworzyć w tym semestrze „Grupę Opowiadaczy”. Babcie z natury są opowiadaczami, ale słuchaczki Szkoły Superbabć chcą robić to super, zarówno dla swoich wnucząt jak i dla innych dzieci.

 

24 luty 20014

 

Zwiedzanie klasztoru oo.Dominikanów w Lublinie

 

Zwiedzanie klasztoru i kościoła, których historia sięga XIII w., rozpoczęliśmy od poznania topografii zespołu budynków klasztornych na podstawie dużej makiety. Lubelski klasztor oo. Dominikanów jest drugim co do wielkości po krakowskim. W Polsce jest 20 klasztorów tej formacji zakonnej. W lubelskim klasztorze mieszka 15 zakonników. Wszystkich dominikanów jest w Polsce około 500.

Przed nimi uprawnionymi do prawienia kazań byli tylko biskupi. Dominikanie w Lublinie są bardzo aktywnym zakonem, otwartym społecznie. Prowadzą lub współpracują w organizacji licznych imprez i realizacji różnych projektów ważnych dla społeczności Lublina, np.: „Noc Kultury”, „Jarmark Jagielloński”, katechezy dla dorosłych i młodzieży, duszpasterstwo akademickie i rodzin, warsztaty muzyki, warsztaty dla dzieci.

Ojciec Stanisław Nowak oprowadził nas po klasztornych krużgankach (wirydarzach), w których mieści się obecnie wystawa fotograficzna poświęcona Prymasowi Polski Kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu. W innym krużganku jest stała ekspozycja malarstwa, przeważnie portrety znamienitych osobistości. Zwiedziliśmy także skarbiec, gdzie znajdują się cenne pamiątki Zakonu. Są tam bogate szaty i naczynia liturgiczne, tkane złotymi i srebrnymi nićmi oraz wysadzane drogimi klejnotami. Duże wrażenie robią starodruki i księga pisana ręcznie na jagnięcej skórze, oprawiona w drewniane okładki. Ciekawostką jest krzyż pasyjny, który był wzorem dla największego malarza polskiego Jana Matejki przy malowaniu „Unii Lubelskiej”.

Najcenniejszym skarbem kościoła pod wezwaniem Świętego Stanisława Biskupa i Męczennika była relikwia Drzewa Krzyża Świętego. W 1991 roku została ona skradziona. Dotychczas jej nie odnaleziono. Obecnie w miejscu dawnej relikwii są tylko drobinki drewna z Drzewa Krzyża Świętego. Zwiedziliśmy również odbudowywany kościół, bardzo ciekawy architektonicznie, z kilkunastoma kaplicami. Znajduje się tam obraz przedstawiający wydarzenie historyczne pt. „Pożar Lublina”.

Spotkanie w klasztorze było dla nas bardzo pouczającą lekcją historii.

 

STARZEĆ MOŻNA SIĘ RÓŻNIE

(zadbaj o siebie póki czas)

 

 

         Kończąc pracę zawodową ludzie często wycofują się z życia, biernie przyjmując co życie niesie, ale można szukać wtedy różnych form aktywności a nie tylko słuchać co nam dolega. Starość można potraktować jako nowy etap w życiu, okres szansy na rozwój. Mamy teraz czas  na rzeczy, których nie mogliśmy robić wcześniej bo: były małe dzieci, bo dorabialiśmy się, bo budowaliśmy dom, bo kariera, praca zarobkowa itp. Zacznijmy więc uczyć się , studiować zgodnie ze swoimi zainteresowaniami, zajmijmy się hobby, odkryjmy uśpione talenty, malujmy, fotografujmy, uprawiajmy ogród, podróżujmy itp. Zróbmy to teraz. Nie ważne co – ważne żeby być aktywnym. Zadbajmy o swój wygląd, o swoje zdrowie i rozrywkę. Nasze rodziny i znajomi będą bardziej nas szanować i zauważać widząc, że nie gnuśniejemy. Róbmy coś dla dobra innych i siebie. Cieszmy się życiem, nie zrzędźmy na temat starości i samotności a młodzi chętniej będą przebywać z nami.

         Musimy ustalić priorytety i zadania najważniejsze w naszym życiu aby być efektywnym w aktywności. W hierarchii naszych celów to my sami mamy być na pierwszym miejscu. Planujmy  ale mierzmy zamiary na siły. Dbajmy o zdrowie, dietę, ćwiczmy ciało i umysł. Zabiegajmy i dbajmy o przyjaciół. Cieszmy się rodziną. Uczmy się nowych technologii, starajmy się nadążać. Komputer – nie taki diabeł straszny ...

         Szkoła Superbabć w Lublinie jest miejscem aktywizacji sporej grupy osób w wieku emerytalnym. Na poniedziałkowych spotkaniach uczymy się jak uczestniczyć w wychowaniu wnucząt jak pomagać im w nauce. W obecnym roku 2013\14 w kręgu naszych zainteresowań  jesteśmy my sami. Uczymy się jak być zdrowymi i sprawnymi. Zdrowi i sprawni fizycznie i umysłowo babcia i dziadek  są szczęśliwi i akceptowani przez innych, mają więcej przyjaciół i są niezależni od otoczenia. Bardzo ciekawe potrzebne były wykłady o  rehabilitacji, fizykoterapii i kinezyterapii oraz nauka praktycznych ćwiczeń do stosowania na co dzień. Nie wszyscy rozróżniali te pojęcia. Albo na czym polegają różne zabiegi, np.: jonoforeza, ultradźwięki, interferencja, galwanizacja itp. Teraz już wiemy dzięki wykładowi pracowników Centermedu. Dowiedzieliśmy się, że zabiegów „prądowych” nie można stosować przy chorobach nowotworowych.

         Cykl zajęć dotyczący wielokulturowości Lublina był dla słuchaczy Szkoły bardzo interesujący i momentami bardzo odkrywczy. Niektóre osoby były poraz pierwszy w życiu w Cerkwi Prawosławnej. Spacer po cmentarzu przy ul. Lipowej uświadomił nam jak bardzo w Lublin wpisuje się wielokulturowość  i jak ogromne zasługi dla rozwoju miasta miały w przeszłości inne nacje np.  ewangelicy prawosławni, żydzi. Uczy nas to szacunku dla innych kultur i tolerancji szeroko pojmowanej.

Niewiedza powoduje ze polegamy na stereotypach nie zawsze uzasadnionych. Często to czego nie rozumiemy i nie znamy wywołuje w nas strach i uprzedzenia. Zajęci o wielokulturowości pobudziły naszą ciekawość  i zachęciły do poszukiwania wiedzy historycznej.

Możemy  zabłysnąć towarzysko lub w rodzinie, przed wnukami także wiedzą historyczną o Lublinie.

         W tym roku bardzo pożyteczny i atrakcyjny był pobyt w Janowie, który tradycyjnie pomogła nam zorganizować nasza ulubiona koleżanka i absolwentka szkoły Superbabć w Lublinie pani Zofia Fic Baryła, której bardzo za to dziękujemy. Ten rekreacyjno-sportowy pobyt w październiku w Janowie był bardzo stymulujący nasze zainteresowania aktywnością ruchową. Czas spędzony w Janowie wypełniony był po brzegi. Uczyliśmy się chodzić z kijkami pod okiem instruktorki. Od razu sprawdziliśmy nasze umiejętności na wycieczce po Janowie i wokół Zalewu. Aerobik na basenie był wprost rewelacyjny. Niektórzy odważyli się nawet zjeżdżać rurą zjazdową do basenu. Była też kilkugodzinna nauka tańca nowoczesnego. Wszyscy poczuli się młodsi. Uczyliśmy się ćwiczeń pilates. A wieczorem odbyło się spotkanie integracyjne ze Stowarzyszeniem Emerytów w Janowie – ach co to był za bal. Taki wyjazd ładuje niesamowicie energią i ochotą na kontynuacje zdobytych umiejętności. Osoby, które nigdy wcześniej nie były na basenie bo nie miały na to odwagi nagle polubiły wodę. Może teraz będą chodzić na basen z wnukami? Niektóre koleżanki postanowiły kupić kijki i chodzić na spacery z mężem.

         Szkoła Superbabć a szczególnie pobyt w Janowie Lubelskim  nas odmładza „dodaje życia do lat” jak powiedziała w swoje książce (o tym samym tytule) pani dr. Zofia Zaorska założycielka naszej szkoły. Jesteśmy bardzo  jej wdzięczni za to „dodawanie”.

                                                                           Ewa Małaj

 "GRUPA OPOWIADACZY"

 

 

Grupa opowiadaczy pod przewodnictwem Jolanty Deszcz Pudzianowskiej w  pażdzierniku i listopadzie 2012 roku przygotowywała  spektakl o złotym słoneczniku jej autorstwa.Nie sposób przecenić roli , udziału i  zaangażowania Joli- zawodowo aktorki Teatru Osterwy w Lublinie , która czuwała nad całością przedstawienia - reżyserowała , przygotowała wspólnie z nami stroje oraz scenografię, uczyła panowania nad głosem oraz gestami .Dużą uwagę zwróciła na kontakt z widownią. Muszę przyznać że nie było to łatwe ,bo reagujemy stereotypowo i babcie mają swoje własne wypracowane latami sposoby ekspresji.     

W listopadzie  grupa odbyła szereg przedstawień, każde z nich dostarczyło nam - przedstawiającym coraz to nowych doświadczeń i emocji.

Pierwszy występ w Przedszkolu "Zacisze " utkwił nam w pamięci jako próba generalna i sprawdzian jak dzieci reagują na tekst i naszych bohaterów.  Dla Stasi odtwórczyni roli Zielarki był to występ szczególny , bo przed własnym wnuczkiem, zachwyconym grą  babci . Dzieci żywo reagowały ,podobali się nasi bohaterowie szczególnie diabeł grany przez naszą reżyser -Jolantę Deszcz Pudzianowską .  

To pierwsze wyjście grupy utwierdziło nas w przekonaniu , że warto dopracować pewne niedostatki i kontynuować naszą pracę .  

Następne przedstawienie odbyło się w przedszkolu na Starym  Mieście ,  do którego uczęszczał w dzieciństwie wykonawca roli  Ogrodnika. 

Sukces i atmosferę spektaklu oddaje komentarz jednego z widzów, rodzica który fotografował przedstawienie  "  Ale daliście czadu".

Po spektaklu podeszła do mnie dziewczynka ze słowami :" Dziś miałam dobry dzień , bo uczestniczyłam w pięknym przedstawieniu, dziękuję ." 

Nasze przedstawienie dotyczyło okazywania innym wdzięczności  i  dziękowanie za otrzymane  dobro .

Kolejne przedstawienie odbyło się w Szkole Podstawowej Nr 28 przy ul. Radości przed widownią złożoną z uczniów  klas 

pierwszych, wśród których był mój wnuczek Tomasz . Udostępniono nam salę teatralną. Młodzież klas starszych spontanicznie pomogła nam w przygotowaniu sceny i zainteresowana pytała o klasę teatralną, prowadzoną przez Jolę w jednym z liceów w Lublinie . Reakcja pierwszaków była spontaniczna i żywa . Jeden z widzów  - niewidomy chłopiec

oglądał nas po spektaklu rękami .Dzieci obdarowały nas własnoręcznie wykonanymi pięknymi chryzantemami .

Tego samego dnia pokazaliśmy baśń w małym przedszkolu "Martynka" przy ul. Radości. To spotkanie było kameralne w grupie dzieci 3,4,5-letnich. Tym razem na widowni była moja wnusia  Julia , której chciałam sprawić troszkę radości bo przeżywała "trudne chwile" związane ze zmianą przedszkola. Moja terapia okazała się bardzo udana.

Odwiedziny w Przedszkolu przy ul 1-Armii Wojska Polskiego to już kolejna wizyta w tej placówce bo wcześniej uczestniczyłam w przedstawieniu o  Wesołej Ludwice  , wspominamy poprzez   smak wspaniałej afrykańskiej herbaty i zapach świeżo upieczonej pysznej  szarlotki którą nas ugoszczono .

Kolejny etap naszej "trasy" Przedszkole "Skrzacik" zapamiętamy dobrze bo cały zespół miał kłopoty  z dotarciem na miejsce i błądził szukając go na obrzeżach miasta , ale występ rozpoczął się punktualnie o umówionej godzinie. Zaproszono nas na następne  spotkanie i teraz dotrzemy tam bez problemu.

Początek grudnia to wizyta w Grocie Solnej i przedstawienie dla dzieci korzystających z inhalacji solnych .Dzieci z zainteresowaniem oglądały baśń a na zakończenie odbyły się wspólne  mikołajkowe tańce.  Atmosfera groty była wyjątkowa a skutki w gardle odczuliśmy jeszcze przez kilka godzin.

Ostatni występ był wyjątkowy , bo przed naszymi wnukami na zabawie andrzejkowej w WDK Oczywiście nie obyło się bez niespodzianek.bo obowiązki zawodowe nie pozwoliły na udział w przedstawieniu Joli, naszej głównej gwiazdy, ale przygotowani zostaliśmy odpowiednio i wyszukani dublerzy sprawdzili się doskonale.

                                                                                                                                                                               Teresa Godula

Skład grupy opowiadaczy:

- Jolanta Deszcz Pudzianowska         -  autor ,reżyser,scenarzysta ,  odtwórca roli  -Diabeł

- Krystyna Baran                                - szaman

- Teresa Godula                                - szeptucha, anioł

- Magdalena Krzykała                        - narrator

- Andrzej Nocoń                                - ogrodnik

- Krystyna Nowicka                           - doktor

- Stanisława Rak                              - zielarka


* * * * * * * * * * * * * * *

 

 

 

WOJEWÓDZKIE SEMINARIUM pt ROLA DZIADKÓW W WYCHOWANIU WNUKÓW - 10 grudnia 2012

Babcie ze Szkoły Superbabci i Superdziadka włączyły się do pomocy w jego przygotowanie. Te, które przyszły wcześniej, przygotowały stół z napojami i ciastem. Babcia Jadzia Kolasińska witała przy drzwiach wszystkich wchodzących na salę. Każda z zaproszonych osób dostawała kolorową karteczkę, wpisywała swoje imię i przypinała do bluzki.

Seminarium rozpoczęły Zofia Zaorska i Ola Chojnacka, które powitały wszystkich gości i absolwentów Szkoły Superbabci. Obecne były osoby spoza Lublina (z Janowa Lubelskiego, Radzynia, Bełżyc) studenci UMCS oraz członkowie Klubów Seniora. Na początku zatańczyliśmy wszyscy taniec integracyjny oraz zapoznałyśmy się z zaproszonymi osobami, a w dalszej części spotkania Zosia Zaorska przedstawiła nam program zajęć w tym dniu. Następnie włączyliśmy się w zabawy integracyjne, służące lepszemu poznaniu się uczestników spotkania. Zostałyśmy podzielone na sześcioosobowe grupy i dostałyśmy po kłębku włóczki. Rzucałyśmy go do siebie, wypowiadałyśmy się na swój temat i zadawałyśmy pytania skierowane do osoby, która ten kłębek łapała. Miłym akcentem było odśpiewanie hymnu Szkoły napisanego przez naszą absolwentkę - Danusię Łukasiewicz.      

    W kolejnej części seminarium Zosia Zaorska przedstawiła prezentację na temat: „Jak zostać superbabcią i superdziadkiem”. Obejrzeliśmy zdjęcia i dowiedzieliśmy się, że każdy starzeje się inaczej. Nie powinniśmy się dać zaskoczyć starości, wówczas nie odczujemy jej tak boleśnie. Ważne były też spostrzeżenia na temat roli babci, która ma inną cierpliwość niż rodzice, potrafi wysłuchać wnuka, przekazuje tradycje, wartości moralne i pokazuje, jak żyć w rodzinie. Babcia może mieć swoje poglądy, ma prawo włączać się w sprawy rodzinne, ale bez zbytniej ingerencji. Nie powinna ulegać stereotypom, ani obawie przed starością. Dobrze jest, jak ma kontakt z młodzieżą i nie zamyka się w sobie. Winna czuć się potrzebna, dając innym wiele przyjemności, powinna dbać o siebie, mieć swoje pasje, czas na relaks i kontakty z ludźmi. Może też być twórczym przyjacielem dziecka.  

Dalszą część spotkania stanowiła wypowiedź babci Stasi Węgorek, która podzieliła się swoimi doświadczeniami  i mówiła na temat, co skłoniło ją do zapisania się do Szkoły Superbabci, i co dzięki niej zyskała. Następnie Zosia Zaorska zachęcała do tworzenia Klubów Seniora i Stowarzyszeń, w których starsze osoby byłyby autorami działań, nie tylko słuchaczami.

Atrakcją spotkania był występ Teatru „Bajarka”, prowadzonego przez Lucynę Szabłowską. Zaprezentował on „Kolędników”. Goście zachwyceni byli przedstawieniem i kostiumami aktorów. Twórczyni teatru - Lusia opowiedziała o jego działalności oraz o tym, komu prezentujemy nasze przedstawienia i, jak jesteśmy przyjmowani.

Przed przerwą, podczas której był poczęstunek gorącą pizzą, ciastem i napojami, Zosia podziękowała za udział w przygotowaniu Seminarium. 

Po przerwie wystąpiła pani Zofia Ptasznik z Bełżyc i przybliżyła nam informacje o swoim projekcie, który realizuje w Stowarzyszeniu. Następnie poruszyła bardzo ciekawy problem: „Co powoduje, że wychodzimy z domu?” W grupach po sześć osób odpowiadałyśmy na to pytanie. Wymieniłyśmy między innymi: oferty zdrowotne, obawę przed samotnością, potrzebę towarzystwa, zawierania nowych znajomości.

Kolejne pytanie brzmiało: „Czym zachęcić innych do skorzystania z  propozycji działania w grupie?”

Zebrane sposoby na zmotywowanie ludzi starszych, aby wyszli z domu:

- dołączyć oferty zdrowotne,

- przedstawić propozycje tam, gdzie jest grupa ludzi, spotkania towarzyskie,

- przedstawić opinie o prowadzących wykłady,

- szukać chętnych w internecie, wśród przychodzących do kościoła, sklepu, przychodni

- przesłać pocztą pantoflową: „kuma – kumie…”,

- zaznaczyć, że na spotkaniu będzie kawa i herbata.

 

Następnie pani Zosia Ptasznik zaproponowała, aby usiąść po dwie osoby i na kartce narysować ręką swoją oraz ręką koleżanki położoną jednana drugiej, jakiś wymyślony rysunek. Okazało się, że to nie jest wcale takie proste.

Wniosek – nawet dwie osoby muszą się dopasować, by powstało coś wspólnego, a przecież każdy jest indywidualnością i chce realizować własną wizję. Tworzenie grupy nie jest proste.

Spotkanie zakończyło się owacjami wyrażającymi zadowolenie z jego przebiegu i deklaracją szukania sposobów, by powstały terenowe filie Szkoły Superbabci i Superdziadka

 

z

        --------------------------------------

 

 

"Brama na wciąż otwarta przechodniom ogłasza, Że gościnna i wszystkich w gościnę zaprasza.” 

 

 

„POŻEGNANIE LATA I POWITANIE JESIENI”

          28 września po raz kolejny uczestnicy Szkoły skorzystali z zaproszenia superbabci - Ewy Małaj i spotkali się w jej domu, w Sługocinie. Pogoda nam dopisała, co miało wpływ na nasze nastroje. Widząc żółty dom na pagórku niewielkim, z widokiem ma stawy, mogliśmy się poczuć, jakbyśmy znaleźli się w wewnątrz akcji „Pana Tadeusza”. Patrząc z perspektywy domu, podziwialiśmy wspaniale zagospodarowaną przestrzeń: rozległe łąki, kępy drzew i roślin ozdobnych, ogrody warzywne i kwiatowe, piękne drzewa i, jak w staropolskim gospodarstwie, nawet ule.   

Gospodarz (wprawdzie nie Tadeusz, ale Andrzej) oprowadził nas po gospodarstwie, a później wspierał żonę i dbał o nasze wygody. Ewa zaprezentowała nam rośliny ze swojego ogródka i opowiedziała o ich właściwościach leczniczych. Mieliśmy też okazję zobaczyć pszczoły znajdujące się w szklanym ulu oraz dowiedzieliśmy się wielu ciekawostek o ich obyczajach. Świąteczny charakter spotkania podkreślały kompozycje z liści i roślin, które stały się ozdobą naszych głów. Atrakcji było co niemiara: przegląd roślinnych nakryć głowy, pieczenie kiełbasek przy ognisku, wspólne tańce i śpiewy, degustacja smakołyków przygotowanych przez Ewę, jak też przywiezionych przez gości.

Ze Sługocina wyjeżdżaliśmy urzeczeni gościnnością Ewy i Andrzeja Małajów.                                            Serdecznie dziękujemy!!!

Stasia Węgorek opisała wszystkie atrakcje tego spotkania w formie wierszowanej.

                                                                                                                                        Basia Pietrasiewicz

 

POŻEGNANIE LATA - POWITANIE JESIENI 2012

Ten dzień na pewno

Zostanie nam długo w pamięci

 Ile przeżyliśmy miłych wrażeń

 Aż w głowie się kręci.                                                         

 

Pogoda nam dopisała

Ewa jak zwykle  przygotowała

Pomysłów i atrakcji wiele

By babcie i dziadków rozweselić.

 

Była sesja zdjęciowa bardzo kolorowa

By lato pożegnać na wesoło

Jesień witaliśmy z liści wianuszkami

Humorem piosenką i oraz tańcami.

 

Ewa poprowadziła wykład z przyrody

Kto zgadnie nazwę zioła z jej ogrodu

Oraz pokazała wyspę miłości

I rybkę, co gdzieś w stawie gości.

 

Jak myśmy się czuli

Na tym pięknym łonie

Pszczółki nam śpiewały

Klaskaliśmy w dłonie.

 

A teraz czekamy następnego roku

By znowu doświadczyć takiego uroku

Spędzić miłe chwile i pożegnać lato

Witać złotą jesień -Dzięki Ewo za to !!!!

 

                                                                  Superbabcia Stasia  Węgorek

 

 

  _____________________________________

 

JANÓW  - PRZYJEMNE  Z  POŻYTECZNYM

 

         Szkoła większości ludzi kojarzy się z młodością ale i ze stresem. Generalnie nie lubimy szkoły. Ze Szkołą Superbabci i Dziadka jest inaczej. Skupia ona osoby bardzo dojrzałe i jest zupełnie nie stresująca. W zwykłych szkołach repetować jest wstyd. W naszej szkole absolwenci z własnej woli chcą się ciągle uczyć. Są dalej sympatykami  i aktywnymi klubowiczami szkoły.   

         Wszystkie formy pracy w naszej szkole są atrakcyjne dla słuchaczy. Dużo satysfakcji mamy udzielając się w grupach wolontariatu na rzecz dzieci. Radość czerpiemy ze spotkań integracyjnych.

         W październiku  spędziliśmy dwa dni  w Janowie Lubelskim w celach integracyjno-edukacyjnych. Program tej wyprawy mógł odbyć się dzięki wsparciu finansowemu Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Lublinie.

         Całą logistyką tej wyprawy kierowali państwo Zofia i Janusz Baryłowie. Zosia Baryła  jest absolwentką naszej szkoły, ale w dalszym ciągu pomaga szkole. Jest świetną organizatorką. Traktuje nas  bardzo gościnnie. Dzięki temu czujemy się w Janowie doskonale. Jesteśmy bardzo jej wdzięczni. Była to już  piąta od początku powstania szkoły wyprawa do Janowa Lubelskiego.

         Do Janowa Lubelskiego pojechaliśmy  zarezerwowanym busem. Mieszkaliśmy  w hotelu Ośrodka Edukacji Ekologicznej Janów Lubelski, który mieści się w samym lesie. Lasy Janowskie to olbrzymi kompleks  leśny  obejmujący ponad 31 tys. ha . W obiekcie  ośrodka mieści się muzeum przyrodnicze. Po lesie oraz po muzeum oprowadzał nas leśnik pan Adam Mak człowiek z pasją. Niesamowicie ciekawie opowiadał o eksponatach wystawowych w muzeum, a w lesie uczył nas rozpoznawania drzew i grzybów oraz przekazał nam wiedzę  na temat niebezpieczeństw grożących w lesie. Uświadomił nam jakie zagrożenia czyhają  na człowieka w lesie np.: możliwość zabłądzenia, spotkanie z dziką zwierzyną, ukąszenia owadów, burza, zatrucia itp., oraz jak radzić sobie w obliczu tych zagrożeń. Pan Adam Mak. nauczył  nas  jak prowadzić zajęcia z dziećmi  ucząc je o przyrodzie w sposób dla nich ciekawy. Ponadto  nauczył nas kilku zabaw i gier do tego celu przydatnych. Sami chętnie bawiliśmy  się  w te gry w plenerze. Nie obyło się bez emocji, gdy po powrocie z lasu okazało się, że na kolacji brakuje jednej koleżanki. Zagubiła się w lesie. Zostawiła telefon w hotelu, nie mogliśmy skontaktować się z nią. Mając świeżo nabyte umiejętności  radzenia sobie  w takiej sytuacji dość szybko odnalazła drogę powrotną. Najwięksi amatorzy grzybów nie tracili czasu i każdą wolną chwilkę biegali po lesie za grzybami, których w tym czasie był wysyp.

Drugą atrakcją pobytu w Janowie była wyprawa na basen im Otylii Jędrzejczak Basen noszący imię czołowej polskiej pływaczki nie może być byle jaki – wręcz całe SPA.. Jest tam mnóstwo atrakcji wodnych: pływalnia, dźakuzi, bicze, masaże, fontanny, sauny. Osoby, które wcześniej nie bywały na basenie może teraz odważą się korzystać z takiej formy relaksu, może będą korzystać z uroków wody z wnukami.

Wracając z basenu do hotelu mogliśmy zajrzeć na wystawę lalek teatralnych w Domu Nauczyciela. Szczególnie było to ciekawe dla osób działających w grupie teatralnej Szkoły Babć kierowanej przez panią mgr Lucynę Szabłowską. W grupie tej aktorki wolontariuszki same szyją kukiełki do teatrzyku, same wykonują scenografie.

Temat lalek teatralnych i maskotek to także temat warsztatów plastycznych, które prowadziła w Janowie pani L.Szabłowska .Wróciliśmy pamięcią do lat dziecięcych, do zabawek robionych przez nasze babcie i mamy , bo takimi zabawkami się bawiliśmy. Nauczyliśmy się wykonywać laleczki z pakuł konopianych i lnianych, z włóczki, oraz maskotki  kukiełki ze skarpetek i różnych materiałów plastycznych. Wykonane przez nas kukiełki mogliśmy zabrać dla swoich wnucząt.

Na tym nie koniec atrakcji. Pierwszego wieczora młodzież studencka goszcząca w tym ośrodku zaprosiła naszą grupę babć na dyskotekę, na którą przygotowali hawajskie wieńce ze sztucznych kwiatów i muzykę taneczną, oczywiści nowoczesną. Ponieważ my w tym temacie nie jesteśmy na topie, więc młodzi uczyli nas swoich tańców. Nie miałyśmy oporów aby bawić się z młodzieżą. Nie brakowało nam energii, czym zaimponowaliśmy im, mówili „kosmiczne babcie”. Była to swoista integracja międzypokoleniowa łamiąca stereotypy o babciach w kapciach i robiących na drutach i laską do podpierania. My częściej używamy kijków nordic walking niż laski do podpierania. A propos z kijkami nauczyłyśmy się chodzić w czasie jednego  z poprzednich pobytów w Janowie Lubelskim.

 Na kolejny wieczór Zosia Baryła zaprosiła panią Halinę Łukasz z Towarzystwa Kobiet Janowskich. Pani Halinka przyjechała ze swoim mężem Józefem, który przygrywał nam na akordeonie. Śpiewom nie było końca. Przypomnieliśmy sobie piosenki z młodości, harcerskie, patriotyczne, ludowe i popularne. Niektórzy od tego śpiewu ochrypli. Oprócz śpiewu tego wieczora był super poczęstunek. Aż dziw, że w tak krótkim czasie dwóch dni można  zmieścić tyle atrakcji Niektórzy zapragnęli do Janowa przyjechać  latem, może z wnukami aby uczyć ich o przyrodzie. W Janowie jest także piękny zalew i możliwość sportów wodnych, spływy kajakowe. O tym, że jest to bardzo atrakcyjne miejsce świadczy fakt, że w hotelu, gdzie mieszkaliśmy nie ma już możliwości  rezerwacji pobytu już na całe przyszłe wakacje.

Największym walorem wyprawy do Janowa Lubelskiego  jest integracja  słuchaczy Szkoły Superbabć. Oprócz tego, że zdobywamy bardzo pożyteczną wiedzę to także lepiej poznajemy siebie nawzajem, zaprzyjaźniamy się i jeszcze bardziej pragniemy  kontynuować naukę w Szkole Superbabć.

Sprawnie działająca Szkoła Superbabci i Dziadka to zasługa dwóch „lokomotyw”: założycielki dr .Zofii Zaorskiej oraz mgr Lucyny Szabłowskiej.

Dr Zaorska to doskonały  menadżer, człowiek „instytucja” ona potrafi wszystko.

A dla nas słuchaczy  jest Zosią, ciepłą i miłą koleżanką. Natomiast mgr Lucyna Szabłowska, nasza Lusia, która nas uczy czerpiąc z wieloletnich pedagogicznych doświadczeń to osoba kochająca to co robi.

                                                Ewa Małaj                                                                                                                            

______________________________________