Przejdź do treści

Lubelska Szkoła Superbabci i Superdziadka

Cykl –WĘDRÓWKI PO LUBLINIE.

                                                                               W POSZUKIWANIU KOZIOŁKA.

Zapraszamy dorosłych i dzieci do wspólnej zabawy , NASZ KOZIOŁEK W ŚWIECIE SŁYNIE, GDZIE GO SPOTKASZ – TU W LUBLINIE. KOZIOŁEK – to przede wszystkim herb naszego miasta, nie zawsze miał ów herb taki wygląd, teraz jest nowoczesny, barwny i dostojny, skąd się wziął?Jedna z legend [która powstała prawdopodobnie na podstawie starodawnych rękopisów dominikańskich] głosi; - Na przełomie XIII i XIV wieku mieszczanie lubelscy starali się o prawa miejskie i udali się do księcia Władysława Łokietka. Delegacja reprezentująca Lublin to; Bartłomiej Gąska, Wojciech zwany Ślepotą – dzwonnik z kościoła św. Michała, Mikołaj Wołek – najbogatszy rolnik z podgrodzia i czwarty delegat Dominikanin – skryba. Zebrano niewielką kwotę pieniędzy i nakazano delegatom bez przywileju nie wracać. Książę przyjął posłów życzliwie. Lublinianie opowiedzieli mu o licznych nieszczęściach, które dotknęły Lublin i jego mieszkańców przed pół wiekiem. Opowiedzieli również o najeździe Tatarów i o tym jak to płochliwa koza, która ukryła się w wąwozie, wykarmiła swym mlekiem dziatki – ratując im życie. I tak to Koza stała się bohaterką .Książę obiecał, że przybędzie do Lublina w dzień Wniebowzięcia Najświętszej Panny,tj.15 sierpnia 1317 roku, ponadto posłowie wynegocjowali ; ulgi w podatkach, 100 łanów ziemi, również górki Czechowskie, na których mieli uprawiać winną latorośl. Delegaci uradowani hojnością księcia, wysupłali wszystkie oszczędności z mieszka i ofiarowali Łokietkowi. Książę wraz z Dominikaninem – skrybą zastanawiali się nad herbem nowego miasta i doszli do wniosku, że musi być to koza, która w trudnych czasach była żywicielką ,oraz w herbie powinna znaleźć się winnica. Gdy wszystko było uzgodnione, delegaci udali się do krakowskiego herbatora – Mikołaja, który miał zaprojektować ten herb .Niestety mistrz był tak pijany, że nie można było nawiązać z nim kontaktu, zamówienie przyjęła żona. Ale Mikołaj nie trzeźwiał, więc małżonka w kącie pracowni znalazła, gotowy herb, opakowała i przekazała delegatom. Nikt z obecnych nie zajrzał do paczki, kiedy rozpakowano herb u księcia i to co zobaczyli, przeraziło ich. Herb nie miał nic wspólnego z zamówieniem, na obrazie ukazał im się cap, obok niego niewielka gałązka winorośli, którą ów kozioł pożerał łapczywie. Książę stwierdził ,że takiego herbu nie ma żadne miasto i że powinno spodobać się lubelskim mieszczanom.

Najstarsze zachowane pieczęcie.

Delegaci do Lublina wracali z lękiem, ale mieszczanie gdzy się dowiedzieli, że książe nada prawa miejskie Lublinowi, to niefortunny herb też zaakceptowali.

Ten herb obowiązuje od 2004 roku.


Po krótkim wstępie ruszamy na poszukiwanie naszego herbu – wyprawę możemy rozpocząć od budynku Poczty Głównej, na który jest umieszczony herb, ale ciekawiej będzie rozpocząć poszukiwania od kozła złotego wizytówkę lubelskiego MPWiK. Niektórzy łapią za kopytko na szczęście, inni za rogi złote, które mają fortuny przyspożyć , a jeszcze inni9 mówią, że panie stanu wolnego winny chwycić za ogon, by jak najszybciej wyjść za mąż.

Taką wędrówkę rozpoczęły Superbabcie. Złotego koziołka można zobaczyć na ratuszowej wieży.Nad wejściem do ratusza – płaskorzeźba i na niej też koziołek

Ten koziołek obraca się często, gdy wiatr wieje. Wędrując z dzieckiem starajmy się by dziecko odnajdywało koziołka, możemy dać wnukowi aparat fotograficzny, by dokonywał rejestracjiOdnalezionych herbów , należy zwrócić uwagę na różnorodność portretowanych kozłów, na ich koloryt, gdzie są umieszczane.

W jakiej formie.

Szukamy koziołka na fasadzie budynków, nad drzwiami, można tu znaleźć słomiane kozły, koziołki wykonane z drewna czy rzeźbione płaskorzeźby w Informacji Turystycznej, w małych sklepikach starówki, u Twórców Ludowych.Wędrując po Starówce możemy przechodząc przez Bramę Grodzką idziemy na Zamek, wchodząc na dziedziniec, możemy odnaleźć koziołka w dwóch miejscach.Dobrze wybrać się na takie poszukiwania ok. godz.11 – by wrócić pod Ratusz o godzinie 12, tu z dzieckiem można wysłuchać lubelskiego hejnału, granego przez hejnalistę.I jeszcze jedna niespodzianka, koło ratusza jest Salonik cukierniczo – piekarski, gdzie można kupić koziołka z ciasta drożdżowego [ niestety, tych koziołków nie ma w ciągłej sprzedaży, trzeba dzień wcześniej złożyć zamówienie}.

Babcie po trudach wycieczki, wysłuchały hejnału i degustują koziołki i jeszcze jedna ciekawostka.Tu odkrywamy ulicę Kozią i tak kończymy naszą wędrówkę.

                                                                                              Scenariusz i prowadzenie zabawy – Lucyna Szabłowska.

 

Zabawa tropiąca - SZUKAMY ZAJĄCA.

Z okazji przyjścia wiosny można zorganizować wspólnie z dziećmi wiele zabaw , my proponujemy zabawę w terenie – można szukać oznak wiosny, jakiejś niespodzianki, Krasnala , a my poszukiwaliśmy Wielkanocnego Zajączka –na terenie Dąbrowicy wyznaczyliśmy bezpieczny obszar i zaprosiliśmy Babcie, Mamy, Dziadzia [reportera] i oczywiście wnuki do wspólnej zabawy.

Zabawę rozpoczęliśmy – wiosennym pląsem „Pszczółki” [ tu można wykorzystać różne zabawy, teraz szukamy listu , który pomoże nam dowiedzieć się po co zostaliśmy tu zaproszeni,

LIST OD ZAJĄCZKA.

DROGIE DZIECI , CZAS TAK LECI SZYBKO, CAŁĄ ZIMĘ PATRZYŁEM PRZEZ SZYBKĘ SWOJEJ NORKI,

MRÓZ MALOWAŁ NA NIEJ WZORKI, TĘSKNIŁEM ZA WIOSNĄ OKROPNIE I W KOŃCU PRZYSZŁA.

ALE JEJ SIĘ NIE ŚPIESZY, CHOCIAŻ ŚWIĘTA TUŻ ,TUŻ….. PROSZĘ WAS – POMÓŻCIE PRZYWOŁAĆ TĘ WIOSNĘ,

NIECH KWIATY KWITNĄ ,TRAWA SIĘ ZIELENI I NIKT SIĘ NIE LENI. TERAZ ZAPRASZAM WAS DO ZABAWY,

MAM NIESPODZIANEK MOC, ALE MUSICIE POSZUKAĆ GDZIE JE UKRYŁEM, DROGĘ WAM

POMARAŃCZOWĄ WSTĄŻECZKĄ OZNAKOWAŁEM, PROSZĘ DZIECI IDĄ Z NAMI,

BABCIE ZA DZIEĆMI – NIE POMAGAJĄ – BO TO ZADANIA SĄ DLA WNUCZKI I WNUKA

– TO JEST ZABAWA – NIECH KAŻDY UWAŻA I NIESPODZIANEK SZUKA

– DO ZOBACZENIA NIEBAWEM.

– CZEŚĆ –

Wędrujemy wg wskazówek, zadań do wykonania i niespodzianek jest wiele, dzieci odnajdują listy i otrzymują wskazówki; list pierwszy – zabawa z tekstem - próba przyswojenia na pamięć, krótkiej rymowanki, łatwego wierszyka;


WIOSNA

COŚ NA W – JAK WESOŁA

COŚ NA I - JAK ISKIERKA

COŚ NA O - JAK OLSZYNA

COŚ NA S - JAK SŁONECZNA

COŚ NA N - JAK NARESZCIE

COŚ NA A - JAK AGNIESZKA

I JUŻ SPRAWA CAŁKIEM PROSTA

KAŻDY PRZYZNA , ŻE TO

                                                                               WIOSNA

W następnym liście odnajdujemy inne polecenia – porównaj grubość pni drzew – jak ją zmierzyć; można taśmą, skakanką, zawiązując koło wokół pnia, a można i tak:

W następnym liście dzieci otrzymują do rozwiązania rebusy , zagadki rysunkowe – należy połączyć skorupki jajek, zabawa w zespołach dostarcza dużo radości dzieciom, tu rozwijamy analizę słuchową i wzrokową, spostrzegawczość dziecka.

Następne zadanie to nasłuchiwanie odgłosów przyrody, szukanie różnorodnych dźwięków, szumów, śpiewu ptaków , itp.. opisywanie ich, nazywanie, powtarzanie, świetna zabawa dźwięko – naśladowcza i kształcąca słuch dziecka.

W listach od Zajączka mogą pojawiać się nagrody, które potem mogą służyć do wykonania dalszych zadań, wycięte obrazki do układania, puzzle, kartoniki z sylabami, ilustracje do tworzenia obrazu [kolażu] itp..

Dzieci idąc w poszukiwaniu niespodzianek odnajdują list z instrukcją jak odnaleźć autora tych listów, znajdują zajączka, który ma dla nich następne zadanie.

kochane dzieci

miałem dla was niespodziankę , wystraszył mnie pies i gdzieś w trawie ją zgubiłem , może ją znajdziecie, zabierzcie mnie ze sobą, proszę o piosenkę, może zatańczycie, chętnie się z wami pobawię , szukajcie , szukajcie a zaraz znajdziecie i czekam na czarodziejskie słowo – miłych zabaw i pięknych pisanek wam życzę

                                                                                                                     ślą buziaczki - wszystkie szaraczki

Tu dzieci tańczą, lub śpiewają piosenkę Zajączkowi i wyruszają na poszukiwanie niespodzianki

znajdują pojemnik z czekoladowymi pisankami . Babcie natomiast częstują wnuki pysznymi ciasteczkami w podziękowaniu za wspaniałą zabawę. Jest też koperta z pisankami wydrukowanymi

na kartonie ,można będzie zrobić własny witraży na okno [instrukcja w załączeniu]

Szablon należy wyciąć , następnie podkleić cienką bibułką – kolory do wyboru wg. Uznania twórcy. [to praca domowa]

A teraz zaglądamy do kopert, jest tam mnóstwo niespodzianek z których dzieci mogą wykonać wspólny obraz, ułożyć życzenia z sylab. UWAGA dla młodszych dzieci sylaby z jednego wyrazu powinny być w tym samym kolorze. Życzymy miłych zabaw…

 

PISANKI, KRASZANKI, MALOWANE JAJKA.

A nasze pisanki będą ubrane i bardzo wesołe, za chwilę powstaną , dzieci otrzymują wycięte , kolorowe jaja [przy okazji można wyjaśnić dzieciom, że jaja malowane w jednym kolorze to kraszanki], pisanki zaś to jaka zdobione woskiem, malowanki to jajka malowane piórkiem, pędzlem.

A nasze będą ubrane , strojne – czyli SUPER JAJECZKA – stworzone wg pomysłu własnego.

Rozpoczęło się projektowanie, dobieranie kolorów , zabawa trwa.

Coraz więcej pomysłów i elementów zdobniczych przybywa.

Ą oto efekty dziecięcych działań – czyż nie wspaniała zabawa? Do takiej zabawy można wykorzystać kartony w kształcie koła, serca, wesołe baloniki, kosmiczne postacie, tworzenie prac wg własnego pomysłu z wykorzystaniem różnorodnego tworzywa plastycznego – to świetna zabawa aktywizująca dzieci , rozwija ich wyobraźnię i fantazję.

 

DAJ DZIECKU APARAT – niech zaplanuje zdjęcie.

Wiosna to czas podpatrywania przyrody. Codziennie jakaś zmiana do podziwiania i zauważenia jej piękna. Obecne aparaty fotograficzne mają tak uproszczoną technikę wykonywania zdjęć, że przedszkolak już potrafi zrobić dobre zdjęcie. Można go wywołać lub wydrukować i włożyć do albumu „Cztery pory roku” Dziecko ma się czym pochwalić, a przy okazji uczy się dostrzegania zjawisk w świecie. Oczywiście Babcia musi zrobić pamiątkowe zdjęcie wnukom. Ale nie przesadzajmy z ilością, teraz za dużo zdjęć dookoła i jeśli my chcemy się pochwalić to pokazujmy 2-3 zdjęcia.

Oto zdjęcia zrobione przez moją wnuczkę Zosię.

  

FARBA KLEJOWA.

Dostałam przepis od Marty Sygi i wypróbowałam. Efekt zupełnie inny niż farby tradycyjne.

Polecam babciom bo choć wymaga trochę zabiegów to wart spróbować.

Oto przepis – wystarczy na 10 obrazków albo i więcej.

2 ½ szklanki wody

1 szklanka mąki pszennej

¼ szklanki cukru

1½ łyżeczki soli

wszystko dokładnie wymieszać i zagotować na wolnym ogniu mieszając najlepiej mikserem do zagotowania, ale potem jeszcze przez ok. 10 min. gotować i nadal mieszając łyżką i mikserem aby nie przypalić i by nie powstały kluski. Tu trzeba uważać bo szybko się przypalaL

Powstanie gęsta masa i należy ją schłodzić. Można ją przetrzymywać w lodówce do ok. 14 dni pod folią.

Aby powstały farby trzeba powstałą papkę podzielić na małe porcje w miseczkach i dodać farby akrylowej lub plakatowej. Ja wykorzystałam plakatówki rozcierając kolejne pędzelkiem (dość grubym). Powstały ładne pastelowe kolory.

Gotową farbę nakładać na kartonik np. szpatułką po lodach lub palcem. Lepiej nie rysować konturów lecz swobodnie tworzyć obrazek wykorzystując patyczki, widelce i inne narzędzia.

Jak się coś nie uda nałożyć jeszcze raz farbę . Zabawa trwa dopóki farba jest mokra. Jak wyschnie to może wyglądać jak płaskorzeźba lub grafika.

Moje dzieci wykorzystały ją w różny sposób – Zosia zaplanowała dokładnie i tak malowała, a Kuba smarował z większym rozmachem i w tym samym czasie wykonał kilka prac.

Potem Zosię także namówiłam by odważniej smarowała na dużym kartonie. A oto efekty.

Zosia po 14 dniach nadal może malować farbami klejowymi. Obrazek musi dobrze wyschnąć.

 

MÓJ DOMEK Z DZIECIŃSTWA.

Moje wnuki uwielbiają malować. Staram się aranżować im różnorodne wspólne zajęcia. Razem z moimi wnukami Kacprem – lat 6,5 oraz Zuzią – lat 3,5 budowaliśmy domki. Do ich stworzenia wykorzystałam m.in. kartony zdobyte w sklepie.

Gdy chcemy zbudować wysoki domek, stosujemy pudełka po pampersach (można je przynieść z apteki). Kartony po soczkach z tekturowymi przegródkami wewnątrz (ze sklepu spożywczego) wykorzystuję do konstrukcji dachu, na płotek itp.

Babcia Zosia i Zuzia – lat 3,5.

Zuzia w czasie tworzenia okienek i drzwi.

Tak powstaje dach.

Babcia Zosia i Kacper – lat 6,5.

Jeszcze tylko trzeba założyć dach.

 

 

DO ZABAWY Z WNUKAMI.

Malujemy mandale

Wśród książeczek do kolorowania można znaleźć dla dzieci uczących się już liter Mandale literkowe i cyferkowe ( stron 63). Można zamówić w wydawnictwie Harmonia i mamy na wiele spotkań propozycję spokojnej zabawy. Poza literką do kolorowania są różne kształty, figury,które można malować według własnego pomysłu. Wszystko mieści się w kole, które Zosia po zakończeniu pracy wycięła. Jest to zajęcie spokojne. Ja przy tej okazji czytałam im zabawną książkę „Czekoladki dla sąsiadki” , która zawiera pomysłowe wierszyki Doroty Gellner i ładne ilustracje Macieja Symanowicza. Kuba wymyślił kolejny tytuł „ Sąsiadka i oranżadka” i bawiliśmy się w układanie wierszyka, który pozwolę sobie zamieścić. Jest to twórczość zbiorowa Kuby, Zosi i Babci.

Poszła sąsiadka do dziadka

a tam stała oranżadka.

Pies miał chrapkę na oranżadkę

więc łapą stuknął sąsiadkę.

Kot też chrapkę na nią miał

i zamiauczał miau miau miau.

Dziadek otworzył oranżadkę

lecz oblał nią sąsiadkę

Oblał kota i psa też

który wyglądał niczym jeż

No i zamiast oranżadki

Wszyscy dostali herbatki.

 

 

ZABAWY PLASTELINĄ.

Nawet małe dziecko lubi bawić się plasteliną. Poddaję pomysł jak zrobić obrazek na wieczku pudełka po margarynie lub lodach. Po prostu rozciągamy kolorowe kawałki tak by założyć całe wieczko. Za drugim razem rozciągałyśmy w kilku kierunkach i wyszły nam kwiatki dla Mamy. Ważne by podłożyć gazetę bo zawsze coś wypadnie na stół. W wieczku da się zrobić dziurkę i przewlec nitkę. Taki obrazek jak na zdjęciu wisi u naszej chorej sąsiadki i cieszy jej oko.

Tworzy prawie 3-letnia Marysia.

A teraz propozycja dla dzieci starszych – tworzenie obrazu z plasteliny – relief wklęsły . Rozcieramy cienką warstwę miękkiej plasteliny na tekturce – tworząc obraz. A następnie cienkim patykiem obrysowujemy kontury, rysujemy wzory. Na koniec pracę należy polakierować [ my lakierujemy najtańszym lakierem do włosów], praca jest trwała i błyszcząca.

Oto dzieło Zosi lat 5.

Na obrazie Natalka i Jej Babcia [Super Babcia Stasia].



Relief wypukły powstaje przez nakładanie drobnych form na plastelinowe tło, kuleczki, wałeczki i zapełniamy kontury naszego projektu plastycznego.

Zosia lat 5 i Jej dzieło „Bałwanek”.

 

 

COLLAGE Z KWADRATÓW.

Kiedy zdejmujemy ze ściany stare kalendarze pomyślmy czy nie mogą przydać się do zabawy z wnukami. Ostatnio pocięłam z Kubusiem różne krajobrazy w kwadraty i sam tworzył z nich obrazek.

Musze przyznać, że pomagałam mu nanosić klej na kartoniki, bo karton wymagał dobrego kleju „Magic” dostępnego w sklepach papierniczych. Kompozycję uzupełnił kredkami – no i była laurka dla Mamy i Taty. A kartoniki zostały na przyszłość. Zawsze dobrze mieć coś w zapasie.

 


Copyright © 2010 Szkoła Superbabci

Do góry